Relacja Wet Pents Crew z tripa i foty z Sony Vaio Wake Masters

Mój sezon w tym roku nie zaczął się zbyt szczęśliwie. Podczas treningu do czerwcowych zawodów UrbanWake nabawiłam się wstrząśnienia mózgu. Trochę odpoczynku i powrót do pływania. Miesiąc później przy dużo delikatniejszej glebie objawy się powtórzyły - kierunek szpital. Na podstawie TC i pozostałych badań lekarz stwierdza, że wszystko git, odpoczynek, mogę pływać ale na spokojnie, do tego fajnie by było zrobić jeszcze rezonans, na który niestety trzeba będzie trochę poczekać.

 

 

W czwartek wyruszyłyśmy z Warszawy w czteroosobowym, damskim składzie Wet Pants Crew w kierunku Wake City. Na jednym z przystanków spotkałyśmy drużynę siatkarek i byłego premiera, o ile premier szybko uciekł to dziewczyny zrobiły sobie z nami fotę. Koło 19 dotarłyśmy nad jezioro Lipno, a o 20 już byłyśmy na wodzie, gdzie do naszej dyspozycji był rooftop i cały wyciąg nr.2 :)

 

Jeżeli jeszcze nie byliście w WakeCity, to powinniście nadrobić zaległości! Dwa wyciągi 2.0, świetne zaplecze (czyste toalety i szatnia) + bar i wieeelki taras gdzie można poczillować po pływaniu. Jeżeli zależy Wam na pływaniu low budget to tutaj jeszcze jedna niespodzianka, mianowicie godzina pływania kosztuje 25 zł!!!! W planie są już kolejne przeszkody, także nie zniechęcajcie się tym, że na każdym wyciągu stoi tylko po jednej.

 

Wieczorny odpoczynek został przerwany przez ekstremalne ewolucje, w wykonaniu zespołu artystycznego Marta i opony z Vito, które zakończyły się spektakularnym wodowaniem.

 

W piątek rano udało nam się jeszcze popływać dwie godziny, po czym spakowałyśmy nasz wóz bojowy i udałyśmy się w stronę Helu, gdzie na następny dzień w bazie Board and Kite miały odbyć się zawody Sony Vaio Wake Masters.

 

Set up na Małym Morzu był jak zwykle trochę hardcorowy, ale frekwencja dopisała.

 

Dla mnie zawody niestety skończyły się już w pierwszym przejeździe. Nie było to miłe, bo od kiedy lądowanie na głowie w płytkiej wodzie powinno być przyjemne? Nie będę narzekać na to, że niebezpieczny warun bo biorąc udział w zawodach podejmuje się ryzyko na własną odpowiedzialność. W tym wypadku ja zebrałam najbardziej. Nie pamiętam co się stało, na filmiku wygląda jakby przycięło mi deskę na wybiciu - w każdym razie nie było to fajne.

 

Dochtór kazał czillować przez jakieś 10 dni, więc póki co na spokojnie. Nie chcę się nad sobą użalać, ale trochę oberwałam, więc o ile na jakieś specjalne wyniki na MP nie liczę, bo właściwie co miesiąc  to z pewnością Wy możecie liczyć na ciekawy film podsumowujący nasze wojaże w tym sezonie, premiera pewnie jakoś na koniec wakacji.

 

Udało mi się jeszcze cyknąć kilka zdjęć, mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu.

 

Przy okazji kilkunastu godzin spędzonych w podróży udało nam się uknuć pewien plan, który z pewnością spodoba się damskiej wakeboardowego światka. Stay tuned!

 

Wielkie dzięki za pomoc:

Marcie Daniło, Zuzie, Kindze, Mary Godlewskiej i Styczowi,.

Wake City Banger Army - za niezwykłą motywację i wskazówki!

 

Poza tym chcę podziękować moim wspieraczom ;)

 

sklepowi wakeshop.pl - dzięki któremu mam na czym pływać oraz Mystic Boarding Polska (hydrosfera.pl) - dzięki którym mam w czym pływać i x60.pl za pro przygotowanie i motywację :)

Baśka Flur 

Komentarze

Dodaj komentarz